Planowanie

Logistyka trasy koncertowej: Planowanie krok po kroku

Autor Krzysztof Kowalczyk, Właściciel·20 października 2024·8 min czytania

Zegar tyka, a do koncertu w Krakowie zostało dokładnie 6 godzin. Twój sprzęt wciąż jest w ciężarówce na autostradzie A4 pod Wrocławiem, bo ktoś źle policzył korki. To scenariusz, którego w Baseballtowndreamleague Logistics unikamy od 8 lat, planując każdą minutę trasy z marginesem na błędy innych.

Realny czas przejazdu to nie to, co mówi nawigacja

Większość organizatorów wpisuje trasę w mapy Google i myśli, że 320 kilometrów z Warszawy do Katowic zajmie 4 godziny. To błąd, który kładzie imprezy. Ciężarówka o masie 12 ton nie jedzie tak szybko jak osobówka, a kierowca musi robić obowiązkowe pauzy co 4.44 godziny pracy. W Baseballtowndreamleague Logistics zawsze dodajemy 87 minut zapasu na każde 300 kilometrów trasy. Wiemy, że na S8 pod Piotrkowem Trybunalskim prawie zawsze jest zator, a remonty pod Częstochową mogą zabrać kolejne pół godziny z życia. Szczerze mówiąc, jeśli nie masz zapasu na jedną przebitą oponę, to nie masz planu, tylko pobożne życzenia.

Planowanie zaczynamy od sprawdzenia punktów rozładunku w każdym z 5 miast. Często okazuje się, że podjazd pod halę w Poznaniu jest tak wąski, że duży zestaw tam nie wykręci. Wtedy musimy wysłać dwa mniejsze auta zamiast jednego dużego. To zmienia koszty o około 14%, ale ratuje tyłek w dniu koncertu. Nie ma sensu udawać, że wszystko pójdzie gładko. Drogi w Polsce bywają kapryśne, zwłaszcza w listopadzie, kiedy robiliśmy trasę dla jednego zespołu jazzowego. Przejechaliśmy wtedy 1342 kilometry w 6 dni i tylko dzięki temu, że kierowca ruszył 2 godziny wcześniej przed świtem, zdążyliśmy na montaż oświetlenia.

Działamy w nocy i w święta, bo wtedy drogi są luźniejsze, ale trzeba pamiętać o zakazach ruchu dla ciężarówek. Jeśli Twoja trasa wypada w Boże Ciało albo inny wolny dzień, musimy mieć specjalne zezwolenia albo ruszyć dzień wcześniej. W zeszłym roku mieliśmy 47 takich zleceń, gdzie musieliśmy manewrować między świętami a terminem koncertu. Klient był zdziwiony, że pilnujemy kalendarza świąt państwowych, ale to właśnie te detale sprawiają, że sprzęt musi być na miejscu i faktycznie tam jest. Zegar tyka, więc nie ma miejsca na zgadywanie.

Jeśli nie masz zapasu na jedną przebitą oponę, to nie masz planu, tylko pobożne życzenia.
Realny czas przejazdu to nie to, co mówi nawigacja

Magia sprawnego załadunku i 45-minutowe okna

Kiedy kończy się koncert, zaczyna się nasza główna robota. Ekipa techniczna ma zwykle 45-minutowe okno, żeby wywieźć wszystkie case'y na rampę. Jeśli kierowca źle ustawi auto, tracimy 10 minut na samym manewrowaniu. W Baseballtowndreamleague Logistics używamy aut z windami o udźwigu 1.5 tony, co przyspiesza sprawę o jakieś 23% w porównaniu do starych metod. Każdy kufer ma swoje miejsce. Ciężkie wzmacniacze idą na dół, oświetlenie i delikatna elektronika wyżej lub w głąb paki. Widzieliśmy już rozbite ekipy, które wrzucały sprzęt jak leci, a potem w Krakowie okazywało się, że połowa lamp nie świeci przez wstrząsy.

Mamy 9 sprawdzonych kierowców, którzy wiedzą, jak spiąć pasami transport tak, żeby nic nie drgnęło na polskich dziurach. To nie jest zwykła kurierka. Tutaj wozisz instrumenty warte 83 tysiące złotych albo unikatowe dekoracje sceniczne. Podczas ostatniej trasy po południowej Polsce wieźliśmy 12 ton sprzętu nagłośnieniowego. Przy każdym załadunku robimy zdjęcia kontrolne. To może brzmieć jak biurokracja, ale dzięki temu dokładnie wiemy, co było na aucie i w jakim stanie. Robota zrobiona na czas to też robota zrobiona bezpiecznie, bez strat w sprzęcie.

Często zdarza się, że po drodze trzeba doładować dodatkowe graty z innej firmy. U nas to nie problem, o ile wiemy o tym 24 godziny wcześniej. Planowanie przestrzeni ładunkowej to matematyka. Nie upchniesz 34 metrów sześciennych w aucie, które ma 30 metrów pojemności. Dlatego zawsze prosimy o listę sprzętu, tak zwany rider transportowy. Jeśli ktoś pisze, że ma 'kilka skrzyń', a potem na miejscu stoi 15 wielkich flight case'ów, to mamy problem. My wolimy wiedzieć dokładnie: wymiary, waga, ilość. Wtedy wysyłamy auto, które pasuje idealnie, a Ty nie płacisz za puste powietrze.

Magia sprawnego załadunku i 45-minutowe okna

Ludzie za kółkiem i zmęczenie materiału

Sprzęt musi być na miejscu, ale kierowca musi być żywy i przytomny. Nie promujemy jazdy na siłę. Prawo jest jasne: kierowca po 9 godzinach jazdy musi stanąć na 11 godzin odpoczynku. Jeśli trasa z Gdańska do Rzeszowa jest za długa na jeden strzał, wysyłamy podwójną obsadę. Dwóch kierowców w kabinie oznacza, że auto jedzie prawie bez przerwy, a terminy są dotrzymane bez łamania przepisów. To kosztuje więcej, ale mandat za przekroczenie czasu pracy to przy tym grosze, nie wspominając o ryzyku wypadku ze sprzętem wartym fortunę. W zeszłym kwartale mieliśmy 14 tras z podwójną obsadą i wszystkie dotarły co do minuty.

Nasi ludzie, jak Marek czy Jacek, pracują w branży eventowej od ponad 7 lat. Wiedzą, że wjazd na stadion to nie jest zwykła brama. Trzeba pogadać z ochroną, znaleźć kierownika technicznego i ustawić się tak, żeby nie blokować innych. To są umiejętności miękkie, których nie nauczysz się w szkole jazdy. Często zdarza się, że rozładunek przesuwa się o 2 godziny, bo scena nie jest gotowa. Nasz kierowca nie zacznie wtedy marudzić, tylko poczeka, bo wie, na czym polega ta branża. Działamy w nocy, więc spanie w kabinie pod halą to dla nich norma, a nie poświęcenie.

Pamiętaj też o ekipie pomocniczej na miejscu. My przywozimy, ale ktoś musi to wynieść z auta. Zwykle organizator zapewnia 4-6 lokalsów do noszenia. Jeśli ich nie ma, nasz kierowca sam wszystkiego nie wyładuje w godzinę. Zawsze pytamy o to przy podpisywaniu zlecenia. Szczerze, najlepiej kiedy na miejscu jest przynajmniej 5 osób, które wiedzą, jak trzymać case'y. Oszczędność na ludziach do noszenia to najczęstszy powód opóźnień, z jakim się spotykamy. My robimy swoje, ale logistyka to sport drużynowy między przewoźnikiem a organizatorem.

Dwaj kierowcy w kabinie to koszt, ale mandat za czas pracy to przy tym grosze.
Ludzie za kółkiem i zmęczenie materiału

Koszty, paliwo i niespodziewane wydatki

Nie jesteśmy najtańsi na rynku i wcale tego nie ukrywamy. Dobra logistyka kosztuje, bo paliwo, serwis wind i uczciwe stawki dla kierowców to konkretne liczby. Średnia trasa po Polsce to około 3400 PLN za same koszty operacyjne przy średnim aucie, nie licząc marży firmy. Jeśli ktoś oferuje Ci przewóz całego nagłośnienia przez pół kraju za 800 złotych, to znaczy, że oszczędza na bezpieczeństwie albo ubezpieczeniu. My mamy pełne OCP (ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej przewoźnika) na kwotę 156 tysięcy euro. To daje Ci spokój ducha, kiedy auto jedzie w ulewie przez góry.

Dodatkowe koszty to często opłaty drogowe systemem e-TOLL. Przy trasie 1200 km po autostradach i drogach ekspresowych, same opłaty potrafią wynieść kilkaset złotych. My to wszystko kalkulujemy z góry, więc nie dostaniesz faktury niespodzianki na koniec trasy. Jedyne, co może zmienić cenę, to drastyczne zmiany w planie, jak nagła decyzja o zmianie miasta koncertu dzień przed terminem. Mieliśmy taką sytuację w lipcu 2024 roku, kiedy klient musiał przenieść event z Opola do Wrocławia. Przeliczyliśmy trasę w 2 godziny i dowieźliśmy wszystko na nową lokalizację bez paniki.

Warto też zwrócić uwagę na zużycie paliwa przy pełnym obciążeniu. Ciężarówka z 12 tonami pali o 31% więcej niż pusta. Jeśli trasa prowadzi przez tereny górzyste, spalanie rośnie jeszcze bardziej. My monitorujemy zużycie w każdym z naszych 7 pojazdów, żeby optymalizować koszty, ale fizyki nie oszukasz. Nasze wyceny są konkretne i oparte na faktach. Otrzymaj wycenę w 24h, a zobaczysz, że rozpisujemy wszystko czarno na białym. Bez ukrytych opłat za 'gotowość' czy inne bzdury. Robota ma być zrobiona i opłacona uczciwie.

Koszty, paliwo i niespodziewane wydatki

Plan B, czyli co gdy wszystko się sypie

W tej branży optymizm to wróg. My zawsze zakładamy, że coś pójdzie nie tak. Co jeśli auto ulegnie awarii na środku autostrady? Mamy podpisane umowy z serwisami mobilnymi, które dojeżdżają w 3.2 godziny w dowolne miejsce w Polsce. Jeśli usterka jest poważna, wysyłamy auto zastępcze z naszej bazy w Chorzowie. W ciągu ostatnich 12 miesięcy musieliśmy skorzystać z takiego wyjścia tylko raz, ale dzięki temu koncert w Lublinie odbył się bez żadnych opóźnień. Sprzęt został przeładowany w 47 minut na parkingu i ruszył dalej.

Innym problemem jest pogoda. Wichury w 2023 roku wstrzymały wiele transportów, ale my śledzimy prognozy z dokładnością do powiatu. Jeśli wiemy, że nadciąga front, sugerujemy wyjazd 4 godziny wcześniej. Czasem organizatorzy się krzywią, ale potem dziękują, gdy ich nagłośnienie stoi już bezpiecznie w hali, podczas gdy inne firmy utknęły w korkach spowodowanych połamanymi drzewami. To jest właśnie to nasze 'Zegar tyka' – działamy proaktywnie, a nie tylko reagujemy na pożary. Lepiej poczekać 2 godziny pod halą, niż spóźnić się o 15 minut na próbę dźwięku.

Ostatnia rzecz to błędy w dokumentacji. Brak wjazdówki, zły numer rejestracyjny podany do ochrony, brak listu przewozowego – to drobnostki, które potrafią zatrzymać auto na bramie na godzinę. Nasze biuro w Chorzowie pilnuje papierów tak samo mocno jak kierowcy drogi. Każdy nasz kierowca ma komplet dokumentów w teczce i wersję cyfrową na telefonie. Jeśli ochrona robi problemy, dzwonią do nas i my to wyjaśniamy w 15 minut. Logistyka to nie tylko kręcenie kółkiem, to zarządzanie informacją. Sprzęt musi być na miejscu, a papiery muszą być w porządku.

Plan B, czyli co gdy wszystko się sypie