Bezpieczeństwo

Jak zabezpieczyć sprzęt nagłośnieniowy przed deszczem?

Autor Marek Wiśniewski, Kierownik Spedycji·15 stycznia 2025·5 min czytania

Deszcz podczas załadunku pod katowickim Spodkiem to nasza codzienność, a nie wyjątek. Jeśli woda dostanie się do końcówek mocy albo miksera cyfrowego, koncert po prostu się nie odbędzie, a straty finansowe idą w dziesiątki tysięcy złotych już w pierwszej godzinie opóźnienia. W Baseballtowndreamleague Logistics stosujemy twarde zasady pakowania, które wypracowaliśmy przez ostatnie 8 lat pracy przy eventach.

Plandeka o gramaturze 650g to podstawa

Każdy z naszych 9 samochodów przechodzi przegląd szczelności co 3 miesiące, bo mała dziura w dachu naczepy może zniszczyć system liniowy wart 143 000 PLN. Używamy wyłącznie wzmocnionych plandek o gramaturze 650g/m2, które wytrzymują silny napór deszczu nawet przy prędkości 85 km/h na autostradzie A4. Nasi kierowcy przed każdym wyjazdem z bazy w Chorzowie sprawdzają 47 punktów mocowania linek celnych, żeby mieć pewność, że nic nie będzie łopotać na wietrze i nie wpuści wilgoci do środka.

Sama szczelność auta to jednak tylko połowa sukcesu, gdy ładujemy towar w ulewie. (Swoją drogą, w marcu 2023 roku pod Łodzią musieliśmy przeładować 12 ton oświetlenia w 14 minut, żeby zdążyć przed gradobiciem). Dlatego skrzynie transportowe, czyli popularne flight case'y, zawsze stawiamy na gumowych podkładkach lub paletach. Dzięki temu, nawet jeśli na podłodze naczepy pojawi się minimalna ilość wody z butów ekipy załadowczej, sprzęt pozostaje suchy i bezpieczny 12 centymetrów nad poziomem podłogi. Zegar tyka, a my nie możemy sobie pozwolić na suszenie elektroniki suszarkami przed samym wejściem gwiazdy na scenę.

Nawet 12 centymetrów prześwitu pod skrzynią potrafi uratować elektronikę wartą tyle, co średniej klasy samochód osobowy.
Plandeka o gramaturze 650g to podstawa

Cztery warstwy stretcha 23 mikrony

Folia stretch to w naszej branży polisa ubezpieczeniowa, ale musi być odpowiedniej jakości. Nie używamy tanich folii z marketów, które rwą się przy mocniejszym pociągnięciu. W każdym aucie Baseballtowndreamleague Logistics mamy zapas czarnej folii o grubości 23 mikronów. Kiedy prognoza pogody pokazuje więcej niż 31% szans na opady w miejscu docelowym, każda rack-szafa z procesorami dźwięku jest owijana minimum cztery razy. To tworzy szczelną barierę, która chroni przed wilgocią podczas transportu wózkiem z windy samochodu do drzwi hali.

Szczególną uwagę poświęcamy złączom i panelom tylnym mikserów. Marek, nasz szef spedycji, osobiście przetestował 11 rodzajów zabezpieczeń, zanim wprowadził standard używania dodatkowych kapturów foliowych na najbardziej wrażliwe elementy. W czerwcu 2024 roku, podczas festiwalu w rejonie Krakowa, ta metoda uratowała 83 kable XLR przed całkowitym zalaniem. Sprzęt musi być na miejscu gotowy do pracy, dlatego nie oszczędzamy na folii, zużywając średnio 3 rolki na jeden duży transport koncertowy.

Cztery warstwy stretcha 23 mikrony

Procedura załadunku w czasie ulewy

Działamy w nocy i w święta, więc deszcz nas nie zatrzymuje, ale wymusza zmianę procedur. Jeśli musimy ładować sprzęt na otwartym terenie, rozstawiamy własny namiot ekspresowy o wymiarach 3x3 metry tuż przy tyłku naczepy. Tworzy to suchy korytarz, przez który przejeżdżają kolejne kejsy. Dzięki temu wnętrze samochodu nie nasiąka wilgocią przez te 42 minuty, które zazwyczaj zajmuje nam spakowanie pełnego zestawu nagłośnienia dla średniej wielkości sceny.

Robota zrobiona na czas jest ważna, ale bezpieczeństwo sprzętu jest ważniejsze. Jeśli deszcz jest tak silny, że wycieraczki w ciężarówce nie nadążają ze zbieraniem wody, wstrzymujemy załadunek na 15-20 minut. Lepiej wyjechać o kwadrans później, niż ryzykować, że do wnętrza kolumn dostanie się mgła wodna. W lipcu 2024 roku taka decyzja pod Opolem uratowała nas przed reklamacją na kwotę 3 800 PLN, bo konkurencyjna firma, która ładowała się obok bez zabezpieczeń, miała potem problem z odpaleniem systemu.

Lepiej wyjechać o kwadrans później, niż ryzykować zawilgocenie procesorów dźwięku podczas załadunku.

Aklimatyzacja i walka z kondensacją

Największym wrogiem nagłośnienia nie jest sam deszcz, ale nagła zmiana temperatury, która powoduje skraplanie się pary wodnej wewnątrz obudów. Kiedy nasz kierownik dowozi sprzęt z zimnej trasy (np. 4 stopnie Celsjusza) do nagrzanego klubu, na elektronice natychmiast pojawia się rosa. Dlatego w Baseballtowndreamleague Logistics wymagamy od naszych klientów i ekip technicznych minimum 2 godzin tzw. aklimatyzacji. W tym czasie sprzęt stoi zamknięty w skrzyniach, żeby temperatura wyrównywała się powoli.

Monitorujemy warunki wewnątrz naczepy za pomocą 3 prostych higrometrów cyfrowych. Jeśli wilgotność przekracza 67%, informujemy o tym organizatora jeszcze przed otwarciem drzwi naczepy. Dzięki temu technicy wiedzą, że muszą zachować ostrożność przy podłączaniu prądu. To uczciwe podejście sprawia, że 47 naszych stałych zleceniodawców wraca do nas co sezon, bo wiedzą, że nie ukrywamy problemów i dbamy o ich własność jak o swoją.

Aklimatyzacja i walka z kondensacją

Zabezpieczenie złączy i okablowania

Kable to często najsłabsze ogniwo całego systemu. Wystarczy jedna mokra wtyczka siłowa 32A, żeby wybiło korki w całym obiekcie. Wszystkie nasze multicore transportujemy w szczelnych skrzyniach plastikowych z uszczelką, a nie w tradycyjnych workach. Każdy z 124 przewodów, które wiozło nasze auto na ostatni event w Gliwicach, był sprawdzany pod kątem suchych styków. Używamy sprężonego powietrza, żeby wydmuchać ewentualne resztki wody z gniazd przed ich spięciem w większe wiązki.

Zainwestowaliśmy też w 23 specjalne osłony na złącza, które kładziemy na ziemi, jeśli kable muszą leżeć na mokrej trawie pod sceną. Sprzęt musi być na miejscu sprawny, a brudne i mokre wtyczki to najprostsza droga do awarii. Małe rzeczy ratują drogi sprzęt – to u nas standard, a nie pusty slogan. Nasi ludzie mają przy sobie zawsze 2 czyste ścierki z mikrofibry, żeby wytrzeć do sucha każdy element, który mógł złapać wilgoć podczas krótkiego przejazdu wózkiem.